piątek, 9 lipca 2010

2. Słodka rywalizacja

II - Zakład

Nadeszła długa przerwa i pora obiadowa. Suigetsu jak zwykle dostał jedzenie zakupione przez jakąś wierną adoratorkę, która teraz rozmawiała z Sakurą. Hoozuki udawał, że wcale nie słucha bełkotu dziewczyn, co  jednak było prawie niemożliwe, gdyż siedziały zbyt blisko niego. Ciągle zerkały w stronę Sasuke, zachwycając się jego niezwykłą urodą i stylem bycia. No doprawdy, co takiego niezwykłego było w outsiderze? To, że ma problemy z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich?
Suigetsu odgarnął pasemko swoich białych (niestety farbowanych, ale jaki efekt!) włosów, przełykając ostatni kęs hamburgera. Złapał za tackę, wstając od stołu. Ciągle jednak nie spuszczał podejrzliwego wzroku z nowego ucznia, który jadł spokojnie wytwór szkolnych kucharek. Zdawało się, że chłopak całkowicie odciął się od świata i nie zauważa nawet zalotnych spojrzeń kobiet. I to właśnie denerwowało Suigetsu. Białowłosy uważał, że Sasuke jest zbyt pewny siebie. Myśli, że ma cały świat u stóp! Też coś! Może jest przystojny, ale na pewno nie bardziej od niego! Postanowił, że dowiedzie całej szkole swoich racji. Nikt nie może się z nim równać, a już tym bardziej nie ktoś tak aspołeczny.
Odstawił tackę i żwawym krokiem ruszył w kierunku stolika swojego rywala i pewnie szedłby dalej, gdyby ktoś nie zastąpił mu drogi. Tym kimś był Uzumaki Naruto.
- Trener kazał mi przekazać, że dzisiaj zaraz po lekcjach mamy trening – burknął chłopak, uciekając spojrzeniem w bok. – Ponoć jakiś koleś chce się dostać do naszej drużyny. Będzie się starał zająć stanowisko środkowego ataku, dlatego uważaj, bo możesz spaść na ławkę rezerwowych – zachichotał, wyraźnie zadowolony z tej wizji.
Suigetsu zmarszczył brwi, bacznie obserwując chłopaka.
- Kto niby...? – zadał krótkie pytanie. To jasne, że dalej będzie grać na swoim stanowisku! Jest jednym z lepszych graczy w drużynie! Trener nie śmie go wyrzucić!
Blondyn wzruszył ramionami, ciągle uciekając spojrzeniem, ale to dla Suigetsu nie było niczym dziwnym. Chłopak zawsze unikał kontaktu wzrokowego. Przynajmniej tak wydawało się białowłosemu, który nigdy dłużej się nad tym nie zastanawiał, gdyż to go po prostu nie interesowało.
- A bo ja wiem? Ktoś, kto myśli, że jest lepszy od ciebie i trzymam za niego kciuki! Może w końcu twoje ego zmaleje – zachichotał trochę zbyt głośno, gdyż zwrócił na siebie uwagę niektórych uczniów, jedzących lunch w stołówce. W śród nich był również Sasuke. – Miejmy na dzieję, że wylądujesz na ławce – rzucił na pożegnanie i odszedł od białowłosego, kierując się w stronę stolika, przy którym siedziała jego paczka. Suigetsu obserwował go jeszcze przez chwilę, wciąż trawiąc w głowie informację od blondyna. Po chwili się otrząsnął, nabierając całkowitej pewności, że nie zostanie rezerwowym. On i ławka rezerwowych!? Trener nigdy by go tam nie posłał!
Ruszył do stolika, przy którym siedział Sasuke. Dłuższą chwilę stał przy chłopaku, ale ten go całkowicie ignorował, dopiero gdy odchrząknął, brunet spojrzał na niego z politowaniem.
- Przyszedłeś się zakumplować? – zakpił, na co w Suigetsu zawrzało, miał ochotę przyłożyć temu bucowi, tak, aby nie mógł wstać.
- Myślisz, że jesteś tu bogiem? – białowłosy postanowił zignorować tamtą jawną zaczepkę i przejść do tego, co go tak denerwowało.
Sasuke prawie zakrztusił się kanapką. Spojrzał się na Suigetsu jak na kogoś niespełna rozumu.
- A ty tak uważasz? – odpowiedział pytaniem na pytanie, gdy już przełknął hamburgera.
Hoozuki zmarszczył gniewnie brwi.
- Oczywiście, że nie! To moja szkoła!
Brunet westchnął cierpiętniczo, wstając i zabierając pustą tacę. Wyminął zaskoczonego Suigetsu, który spodziewał się jakiejś odpowiedzi. Nie otrzymał jej jednak. Chłopaka nagle ogarnęła chęć dogonienia Sasuke i przywalenia mu. Mocno, tak żeby wreszcie zrozumiał, że jest tylko nowym, nic nieznaczącym uczniem!
Westchnął ciężko, zły na cały świat. Był jednak wdzięczny swoim adoratorkom, że nie przybiegły do niego, tylko siedziały grzecznie na swoich miejscach, plotkując.
- Słyszałeś? – do jego uszu dobiegł głos przyjaciela. Spojrzał na stojącego obok niego rudowłosego chłopaka. – Twoja i Lee pozycja środkowego ataku jest zagrożona.
Suigetsu prychnął z pogardą, obserwując jak Juugo zajmuje miejsce tuż przed nim, tam gdzie chwilę temu siedział Uchiha.
- Lee odpadnie – odpowiedział pewny siebie. – W końcu jest dwóch środkowych, to wprost niemożliwe, żeby Kakashi wyrzucił akurat mnie.
Rudzielec obdarował go pogardliwym spojrzeniem. Nie krył żadnej urazy do przyjaciela, tylko czasami denerwowało go zbyt wielkie ego Suigetsu.
- Dlaczego tak uważasz? Lee wcale nie jest gorszy od ciebie.
Suigetsu posłał przyjacielowi złowrogie spojrzenie, po czym odwrócił się szybko i ruszył do wyjścia ze stołówki. Rudowłosy westchnął, ale po chwili poszedł za kolegą.

Lekcje minęły Suigetsu dosyć szybko i bez większych ekscesów. Oczywiście nie licząc denerwujących występów Naruto na lekcjach. Ten chłopak naprawdę irytował, jednak dziwnym sposobem było parę osób, których śmieszyły wybryki Uzumakiego, wliczając w to ludzi z „paczki” blondyna.
- Denerwujesz się? – usłyszał głos Karin tuż obok. Wzruszył ramionami i pchnął drzwi do sali gimnastycznej. Zawsze spotykali się jeszcze przed przebraniem w stroje.
- A dlaczego miałbym? – burknął. Tak naprawdę bardzo się denerwował… Takiej presji nie czuł nawet przed ważnymi meczami! W końcu Lee też był nawet dobrym zawodnikiem, więc będzie musiał dać z siebie wszystko. Nawet więcej niż na meczach.
Karin wzruszyła ramionami, nie odpowiadając. Zostawiła Suigetsu w otoczeniu chłopaków z drużyny, a sama podbiegła do dziewczyn, gdyż była kapitanem drużyny cheerleaderskiej.
- W końcu ktoś pokaże Suigetsu, że nie jest pępkiem świata – do uszu białowłosego dotarł denerwujący głos blondyna. Naruto żartował w najlepsze z kolegami, jedynie Shikamaru wydawał się tym niewzruszony. Chłopak stał oparty o ścianę i ze znużeniem słuchał tego, co mówi jego kolega.
- Gorzej, jak ja wylecę – odezwał się zdenerwowany Lee, a przez twarz Hoozukiego przebiegł złośliwy uśmieszek. Pewnie, że wyleci! Jeżeli ten krzaczastobrewy myśli, że pójdzie mu z nim łatwo, to się myli!
- Dobrze – z kantorka dla nauczycieli wyszedł ich trener, Kakashi, przeczesując leniwie swoje siwe (prawdopodobnie farbowane, bo przecież nie był aż tak stary!), sterczące włosy. Mężczyzna popatrzył na podopiecznych, sprawdzając czy wszyscy już są. – Poczekamy jeszcze chwilę – mruknął, wyciągając z kieszeni średnich rozmiarów książkę, zatracając się w jej treści.
Mimo olewającego stosunku do wszystkiego, co go otaczało (choć czasem potrafił być naprawdę wredny) był naprawdę dobrym trenerem. Tylko dzięki niemu ich drużyna odnosiła takie sukcesy.
- Na co? – dopytywał się blondyn, rozglądając dookoła i licząc członków zespołu.- Wszyscy już przecież przyszli. Są nawet rezerwowi, na co mamy czekać? – odpowiedź na jego pytanie przyszła sama. Już po chwili do sali gimnastycznej wszedł powoli chłopak, któremu najwidoczniej nigdzie się nie śpieszyło.
Suigetsu zlustrował spojrzeniem Sasuke, zastanawiając się, co on tutaj takiego robi. Chyba nie chce wejść do ich składu, no nie?! Tego Hoozuki już chyba by nie wytrzymał.
Brunet spojrzał na trenera, który dalej namiętnie czytał swoją książkę. Nikt niestety nie wiedział co zawiera owa książka, a naprawdę było już wiele plotek na jej temat.
- Spóźnienie – wymruczał Kakashi, nie odrywając wzroku od treści. – Pierwsze spotkanie i już spóźnienie.
Każdy z futbolistów wiedział, co to oznacza. Czasem Kakashiego po prostu było lepiej nie wyprowadzać z równowagi.
Brunet jednak stał dalej niewzruszony. No, ale w końcu był tu nowy… Suigetsu w myślach modlił się, aby trener dał mu ostro popalić.
- Tym razem odpuszczę – zamknął książeczkę, posyłając Sasuke uśmiech. – Do szatni, przebrać się, a później idziemy na boisko – zwrócił się już do całej drużyny, wyganiając ich gestem ręki, po czym odwrócił się i zniknął w kantorku.
Gracze zaczęli się rozchodzić, dlatego Suigetsu szybko podszedł do swojego domniemanego i jakże znienawidzonego (a to dopiero pierwszy dzień ich znajomości!) rywala. Chciał mu wszystko wygarnąć, a przy okazji uświadomić, że z Hoozukim nie wolno sobie tak pogrywać. Do licha! Suigetsu jest przecież w elicie! Jest najbardziej lubiany, popularny, przystojny i… długo by tak jeszcze wyliczać.
Sasuke jednak wyminął go, całkowicie lekceważąc, na co Suigetsu zacisnął ze złości pięści, aż cały czerwieniejąc. Jego nie można olewać!
- Uchiha! – krzyknął w stronę bruneta, zwracając na siebie uwagę tych, którzy jeszcze nie zdążyli opuścić sali gimnastycznej. Wśród takich osób był Uzumaki. Blondyn zdziwiony odwrócił się, obserwując rozwój wydarzeń z szerokim uśmiechem na twarzy.
Sasuke jak na komendę przystanął.
- Czego chcesz? – spytał niemiło. Cheerleaderki ćwiczące układ na drugim końcu sali, zamarły w bezruchu, podobnie jak Naruto, popatrując na nich z zainteresowaniem.
- Chcesz mnie zdenerwować? Specjalnie się zapisałeś do nas, tak? Pamiętaj, że ze mną się nie zadziera! – ostrzegł, żwawym krokiem kierując się w stronę wyjścia. Już po chwili nie było go w sali.
Uzumaki zaczął się śmiać, kręcąc rozbawiony głową.
- Co za idiota – rzucił do siebie i podobnie jak Hoozuki skierował się do szatni.
Sasuke odprowadził chłopaka do drzwi zaciekawionym spojrzeniem, po czym uśmiechnął się lekko pod nosem. Gdy jednak zauważył co robi, uśmiech szybko spełzł z jego twarzy, pozostawiając po sobie kamienną minę godną Uchihy.

- Suigetsu dostanie w cztery litery – podśpiewywał sobie pod nosem Uzumaki, gdy przebierał bluzkę. Sam białowłosy starał się tego nie słyszeć, co było dosyć trudne, gdyż blondyn po chwili zaczął śpiewać coraz głośniej.
- Nie daj się wyprowadzić z równowagi – usłyszał głos przyjaciela. Spojrzał na Juugo, prychając z pogardą. – I nie graj takiego ważniaka. Tu akurat ten pajac Uzumaki ma rację. Czasem jesteś zbyt pewny siebie, co może cię kiedyś zgubić.
Chłopak przewrócił wymownie oczami. Juugo i te jego wypowiedzi. Czasem nawet zastanawiał się z jakiej bajki uciekł ten rudzielec.
Westchnął ciężko, kucając i zawiązując sznurówki.
- Przed chwilą mówiłeś, żebym nie dał wyprowadzić się z równowagi, a teraz nawijasz o mojej niezachwianej pewności – syknął, a rudzielec pokręcił głową.
- Nie o to mi chodziło – westchnął. – Bądź po prostu realistą. Znasz swoje możliwości, które nie są małe, ale nie wiesz, co potrafi ten nowy – wzruszył ramionami, a za jego plecami akurat przechodził Sasuke, który przystanął i poklepał poufale rudzielca w ramię.
- Mam imię. Sasuke, dla twojej wiadomości – syknął i opuścił szatnię całkowicie przebrany, niosąc kask pod pachą. Zaraz za nim wybiegł Uzumaki, który słynął ze swojego ekspresowego tempa.
- Ty! - krzyknął chłopak za brunetem, gdy byli już na korytarzu. Uchiha zatrzymał się i zerknął na blondyna przez ramię. - Jak nie uda ci się wywalić Suigetsu z drużyny, to sam skopię ci dupę – uśmiechnął się, prezentując całe swoje uzębienie.
- A byłbyś do tego zdolny? – zapytał, unosząc brew i lustrując spojrzeniem ciało blondyna zakryte pod ochraniaczami.
- Zdziwiłbyś się – powiedział jedynie obojętnie, wymijając bruneta, który wciąż mu się przyglądał. Dziwny był ten chłopak i zazwyczaj cholernie irytujący, ale z drugiej strony był też ciekawym obiektem do obserwacji.
Wyszli na boisko, a trener jeszcze sprawdził, czy są w całym składzie. Mężczyzna zarządził kilka kółek rozgrzewki, a cały zespół był mu wdzięczny za tak łagodny początek. Zazwyczaj już w rozgrzewce Kakashi wyciskał z nich siódme poty.
Gdy kończyli ostatnie okrążenie, Suigetsu z radością zauważył, że jego prywatne fanki zaczynają się schodzić. Jak co trening będą oglądać wyczyny swojego obiektu westchnień. Miał tylko nadzieję, że dziewczyny jak zawsze będą go dopingować, a Sasuke to wszystko usłyszy! W końcu w tej szkole to Suigetsu jest tym najprzystojniejszym i najpopularniejszym. Nikt mu nie odbierze tej posady!
- Najpierw rozegramy normalny mecz, tylko zespoły będą mniejsze niż normalnie, ponieważ połowa rezerwowych będzie siedzieć na ławce – zaczął tłumaczyć Kakashi. – Sasuke sobie popatrzy i zobaczy, kto do czego jest zdolny – zamruczał pod nosem, przewracając w dłoniach piłkę do futbolu. – A, no i Naruto – posłał blondynowi ostrzegawcze spojrzenie. – Bez żadnych wygłupów. Wiem, że nie lubisz treningów, ale ten mecz potraktuj na serio. Pokaż, co potrafisz. Nie pajacuj i nie kompromituj się.
- Ja nigdy się nie kompromituję – burknął, marszcząc urażony brwi.
Kakashi puścił to koło uszu i dalej kontynuował swój wykład.
- W każdej drużynie będzie po siedem osób. Suigetsu, Naruto, Sai, Shikamaru, Juugo, Neji i Shino tworzą jeden zespół, a reszta drugi – trener mówił coś jeszcze, ale Hoozuki odciął się całkowicie od świata. Obserwował, jak jego adoratorki krzyczą coś do Sasuke, który zdawał się być tym niewzruszony, a w nim wszystko się gotowało. Co za pozer! Specjalnie tak robi, bo wie, że to je kręci!
Suigetsu przygryzł ze zdenerwowaniem wargę, próbując ostatnimi siłami się powstrzymać. Ten nowy prosi się o jakieś porządne lanie.
- Teraz się postaraj – usłyszał głos przyjaciela. Spojrzał zdezorientowany na Juugo, uśmiechając się po chwili.
- Wątpisz w moje umiejętności? – spytał, ruszając w stronę boiska. W myślach obiecywał sobie, że pokaże temu całemu Sasuke na co go stać. Udowodni, że to on tu jest lepszy.
Ostatecznie jednak mecz nie był szokujący. Można powiedzieć, że był nawet przewidywalny, ale tak uważał tylko Kakashi. Naruto, jak to Naruto – pajacował, żartując ze wszystkiego, lecz gdy sytuacja wymagała trochę zaangażowania z jego strony, starał się. Inni gracze także niczym go nie zaskoczyli. Znał ich zbyt dobrze, by to mogło być możliwe. Innymi słowy – Kakashi się wynudził.
Sasuke za to oglądał grę dosyć uważnie, przyglądając się każdemu zawodnikowi z osobna. Nie przeszkadzały mu nawet zaczepki dziewczyn, które przyszły, aby popatrzeć na swoich ulubionych graczy. Tego samego jednak nie można było powiedzieć o Suigetsu. Białowłosy ciągle posyłał brunetowi znienawidzone spojrzenia, niezbyt koncentrując się na grze. Nie raz miał ochotę rzucić piłką w stronę domniemanego rywala i trafić go w twarz, tym samym ostro mu ją zniekształcając, gdyż okazało się, że jego adoratorki w jednej chwili stały się adoratorkami Sasuke. Tak być nie może!
Gdy tylko gra zakończyła się pomyślnie dla drużyny Suigetsu, białowłosy wpadł na (jego zdaniem) genialny pomysł. Wiedział już, jak udowodnić brunetowi, że jest od niego o niebo lepszy i o wiele przystojniejszy!
- Dobrze to jeszcze jeden mecz z uwzględnieniem Sasuke. Lee, zejdziesz teraz na ławkę, nie popisałeś się przed chwilą – zarządził Kakashi, zaczytany w swojej ulubionej lekturze.
Brunet założył kask i wszedł na boisko, zajmując pozycję środkowego. Białowłosy zmarszczył brwi, wiedząc, że to jego chwila prawdy.

- Widzisz!? Mówiłem, że trener nie śmie wyrzucić mnie na ławkę rezerwowych! – mówił z dumą do swojego rudego przyjaciela. Juugo tylko wywrócił oczami, zrzucając z siebie przepocone ubrania i wchodząc pod prysznic. – Jestem najlepszy, najprzystojniejszy, najpopularniejszy...
- Sen na jawie? – przerwał mu blondyn, owijając ręcznik dookoła bioder. Suigetsu posłał mu złowrogie spojrzenie.
- Lepiej przyznałbyś mi rację, a nie kłamał w żywe oczy – warknął w stronę Naruto i wszedł pod natrysk. Uzumaki wzruszył jedynie ramionami, opuszczając pomieszczenie. Suigetsu odprowadził go spojrzeniem, uśmiechając się pod nosem. Stał dłuższą chwilę pod natryskiem, czekając aż łazienka opustoszeje i wejdzie do niej osoba, której wyczekiwał, a która została zaraz po treningu, aby porozmawiać z Kakashim o swojej nowej pozycji w drużynie.
Sasuke w końcu się jednak pojawił, ściągnął z siebie przepocone ubranie, wchodząc pod prysznic. Białowłosy uśmiechnął się złośliwie, wiedząc, że to jedyna taka okazja. Wysunął się z kabiny, owijając ręcznik dookoła bioder i podchodząc do tej, którą zajmował brunet.
- Dalej myślisz, że jesteś najprzystojniejszy, hm? – spytał dosyć głośno, aby przebić się przez szum wody. Sasuke obejrzał się, obrzucając go pełnym politowania spojrzeniem, po czym wylał na swoją dłoń szampon i zaczął wcierać specyfik we włosy. – To może mały zakład? Wreszcie rozstrzygniemy kto tu zajmuje pierwsze miejsce!
- Jesteś niedowartościowanym idiotą? – zapytał, a gdy Suigetsu już otwierał usta, żeby coś odpowiedzieć, wszedł mu w słowo. – To było pytanie retoryczne – przewrócił oczami. – Nie bawię się w takie durne zabawy. Spytaj kogoś z podstawówki.
Suigetsu aż przygryzł ze złości wargę. Miał ochotę obić mu tą bladą twarz, lecz szybko się powstrzymał. Wziął głęboki wdech – tak na wszelki wypadek.
- A co? Boisz się, że wygram? Jesteś tchórzem? – to musiało podziałać.
Brunet zmarszczył brwi, zamierając i wyraźnie nad czymś się zastanawiając. Po chwili jakby się ocknął i zaczął spłukiwać włosy.
- To wyzwanie? – zadał pytanie dla pewności.
- Oczywiście, ale pewnie za bardzo się mnie boisz, żeby je podjąć – uśmiechnął się triumfalnie pod nosem. Jego wzrok dyskretnie przesunął się w dół ciała bruneta. Musiał przyznać, że facet był dosyć wysportowany. No i miał… dużego. Naprawdę dużego! W tej kwestii niestety Suigetsu nie miał w czym konkurować, co oczywiście niezbyt napawało go dumą.
- Czego dotyczy wyzwanie? – zapytał po chwili namysłu.
- Poderwania Uzumakiego – powiedział pewnie i bez cienia rozbawienia, na co Sasuke przez chwilę nie odpowiadał. Zakręcił wodę, wychodząc spod natrysku.
- Nie jestem pedałem – odparł wreszcie, owijając ręcznik dookoła bioder.
- Ja też nie – mruknął nieco zgaszony Suigetsu, bacznie przyglądając się ruchom bruneta. – Ale nie sądzisz, że poderwać dziewczynę byłoby za łatwo? Naruto jest głupi, co pewnie trochę utrudni nam to wszystko. Jeżeli chcesz wygrać, musisz zaciągnąć go do łóżka. Oczywiście oczekuję jakichś dowodów na to, że go przeleciałeś.
Sasuke parsknął śmiechem, opuszczając po chwili łazienkę.

16 komentarzy:

  1. Kocham zakłady x33 I dzięki za loda xd
    (bez skojarzeń, proszę)

    OdpowiedzUsuń
  2. O żesz k*rwa... to było niezłe... poderwać Naruto... biedak jeszcze nie wie co go czeka ehh... heh Suigetsu jest straszny :D Ale i tak go lubię, taki zadufany i zakochany w sobie, że aż żal... :D Ja chcieć jeszcze :) Żabuśkaaa być zła, jak nie będzie szybko następnego odcinka :D Pozdrawiam maleńka :*

    OdpowiedzUsuń
  3. O jaa... tego się nie spodziewałam! Z początkiem, kiedy czytałam rozdział, chciałam ci zarzucić to, że Sui nie interesuję się Naru, a tu takie coś! Zakład! I Sui i Sasuke będą podrywać Uzumakiego! Czegoż chcieć więcej? ^^ Rozpływam sięęęę. Haha! Wzięłam się do roboty i komentuję ile się da :P Trzymam za słowo, że notka będzie szybko :D. Ach... ale Naru ma rację, co do Sui'ego - upokarza się. W tym opowiadaniu trzymam kciuki za Uzumakiego. Po prostu się w nim zakochałam tutaj ^^. Kooocham Cię!
    Musisz teraz na mnie uważać :P
    No i chyba już pewne, że Sasu przyjmie zakład :D Jak go odrzuci to inaczej z tobą pogadam ^^.
    Zgred-chan

    OdpowiedzUsuń
  4. Opowiadanie zaczyna się świetnie ;D
    Biedny Naruto, niczego się nie spodziewa, ale kocham takie sytuacje ;]
    Czekam na ciąg dalszy, mam nadzieję, że pojawi się niedługo ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Super notka awwww.... Naru będzie mieć przerąbane, aż dwóch adoratorów... po prostu Kawaii ^-^ nie mogę się doczekać next-u
    pozderki
    Ewerina

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaaaaa, doowdoy, łóżko, zakład, geje, seks, zajebiste opowiadanie, ludzie mówią, że mam obsesje na punkcie yaoi, a wcale tak nie jest, Naruś, Sasek, Suiek. Jakie będą dowody? Zużyty kondon? * -- *
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  7. za krótki? Nieee, przeżyję ;) Ale końcówka genialna i zapowiadająca mnóóóooostwo wrażeń.. no pewnie łez zakochanego Uzumakiego, gdy po wszystkim dowie się co Sasuke zrobił ;] Zaczynam podkochiwać się w tym opowiadaniu, mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz :3 No i I hope następny rozdzialik najszybciej jak się da :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach zapomniałabym...
    prosiłabym o powiadomienie mnie o nowym rozdziale
    gg: 7760236
    Dziękuje^.^

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro tak to już możesz mnie dusić xDD Według mnie rozdział jest o wiele za krótki, a wszystko przez twój styl pisania, który tak wciąga, że nawet Biblia w twoim wykonaniu wydawałaby się za krótka... A teraz przyczepie się treści... Albo i nie przyczepię... Cholera jasna tutaj nie ma się czego przyczepić... Super stworzone postacie, Sui jest zadufanym w sobie dupkiem, ale ja lubię "tych złych" tak samo Sasuke... O dziwo Naru wykazał się rozumem stwierdzając, że Sui sam się upokarza... DO tego zauważyłam, że oboje (Sui i Sasu) i bez tego zakłądu dosyć dużo uwagi poświęcają osobie "niezauważanej" jak stwierdziłaś w poprzednim rozdziale, do tego trzymam Cię za słowo... 10 komciów notka... Zaczynaj pisać xDD
    Kleopatra

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaah..zakład..o Naruciaka. No pięknie po prostu ^^ Się już doczekać nie umiem..co wymyślą. Hmm..ciekawe jak Naru zareaguje na takie wiadomości..hihi..chyba się domyślam. No, czekam niecierpliwie na następny rozdział.


    kamilka62

    OdpowiedzUsuń
  11. *podnosi rekę*
    -Ja chę być powiadamiana(GG: 7541773)

    Jeśli mam myć szczera to 1 rodział mnie nie zachycił, ale co do tego mam już inne odczucia. Denerwuje mnie Suigetsu ale to chyba wiadome xDDDD
    Jestem ciekawa co wyniknie z tego SasuSuiNaru. I z zniecierpliwieniem czekam na next

    Buziole ;**

    Megami

    OdpowiedzUsuń
  12. O nieeee, to jest normalnie zabawa uczuciami a to jest dość drażliwy temat.
    Dobre zagranie. Zobaczymy teraz na co stac chłopakow... ale jak Sasuke da mu te dowody to Sui pewnie rozpowie, ze Naru i Sasu to geje xd

    OdpowiedzUsuń
  13. Rewelacja :P Bez jaj, to się naprawdę ekstra zapowiada. Normalnie bym napisała, że pomysł z zakładem dotyczącym przelecenia jest oklepany, ale tutaj nawet się nie odważę. Wstawiaj jak najszybciej rozdziały xD Weny życzę :]

    OdpowiedzUsuń
  14. Zakochałam się w tym opowiadaniu xD Jest świetne! Dopiero teraz tytuł zaczyna nabierać prawdziwego znaczenia ^^ Świetnie to napisałaś i wymyśliłaś! ^^ Czytanie to czysta przyjemność, jeśli Ty jesteś autorką xD
    Nie no, Suigetsu to ma pomysły :D Nie wiem, czy Naruto skopie tyłek Sasuke, za nie wywalenie Suigetsu z drużyny, ale mam nadzieję, że się dowiem xD Czy Sasek podejmie wyzwanie? Czy Sui też będzie musiał zarywać do blondyna? O łaaa... ... xD
    Życzę weny! *-* To opowiadanie jest za dobre, żeby je zostawiać na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne. Nie miałam pojęcia, że potrafisz pisac takie lekkie i wciągające opowiadania. Na prawdę bałam się, że dorzucisz tutaj jakąś tragedię która przybije czytelnika i nie puści przez tydzień po przeczytaniu notki. Ale to opowiadanie, mimo że dzieje się w szkole, jest idealne na wakacje ;) Dziękuję, że akurat teraz zechciałaś je napisać. Poza tym drużyna rugby i Naruto? Hmm to zupełnie nowe połączenie. Pomysł z zakładem jest bosski. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. podoba mi się ten zakład :P ale Suigetsu to narcyz normalnie masakra...:/ a Naruto będzie tym pokrzywdzonym.. ehhh szkoda go no, ale ktoś musi być kartą przetargową.. wypada na najgłupszego :PP

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy